Uczestnikami moich szkoleń często są osoby, które na co dzień pracują wewnątrz organizacji. Są już doświadczonymi ekspertami w swojej dziedzinie – i właśnie dlatego zostają tymi, którzy mają szkolić innych.
Nie mają zazwyczaj praktyki trenerskiej, ale mają ogrom wiedzy i doświadczenia. Proszona jestem więc o to, aby dać im podstawy do tego by lepiej uczyli innych.. by efektywniej przekazywali wiedzę.
Pierwsze chwile na sali
Kiedy pytam uczestników takich szkoleń, czego potrzebują, zaczynają powoli mówić o swoich wyzwaniach i trudnościach .. z reguły są to potrzeby typu:
„zmagam się z tremą i stresem… jak mam mówić atrakcyjnie- aby inni chcieli słuchać? …nie wiem, jak zaciekawić uczestników…moi uczestnicy są zajęci, nie mają dla mnie czasu. Patrzą w telefon albo na zegarek..
Czasem pojawia się nawet rozgoryczenie .. bo przecież to, co chcą przekazać, naprawdę działa i jest wartościowe.. tylko jest tego dużo . .a ludzie nie mają czasu, chęci aby ich posłuchać … Zaczynają się naturalnie skargi, że uczestnicy ich szkoleń są obojętni, zniecierpliwieni, niezaangażowani.
I wtedy zaczyna się rozmowa i dyskusja.
Dlaczego wiedzy którą mamy do przekazania nikt nie chce?
To moment trudny, ale przełomowy. Bo zderzamy się z jedną z najbardziej niewygodnych prawd w roli trenera:
To, że masz wiedzę, nie znaczy, że ktoś chce jej słuchać.
I tu dotykamy sedna pracy z osobami dorosłymi. Malcolm Knowles, twórca teorii andragogiki, mówił:
„Dorośli nie uczą się, dopóki nie poczują, że ta wiedza jest im potrzebna w praktyce.”
Jeśli nie widzą sensu – nie słuchają, Jeśli nie wierzą, że coś zadziała – nie próbują. Jeśli nie mają przestrzeni emocjonalnej – nie uczą się.
Dlatego przechodzimy do kolejnego pytania:
Po co trener jest na sali?
To, co na początku wydaje się proste – „mam wiedzę, przekażę ją” – zaczyna się komplikować. Bo jak przekazać coś komuś, kto nie chce słuchać?
Rozpoczynamy więc głębszą dyskusję o roli trenera? Po co jest i co jest sednem tego zawodu?
Czy jestem po to, żeby nauczać? Żeby przekazywać slajdy, wiedzę, rozwiązania? – no może, no chyba nie.. A może jestem po to, by stworzyć warunki, w których ludzie coś doświadczą, przeżyją i dzięki temu się nauczą?
To pierwsze małe odkrycie zmienia z reguły optykę o 180 stopni. Poszerzamy perspektywę … i zaraz za tym idą wątpliwości i pytanie.. a jeśli uczestnik nie chce się uczyć, to co wtedy? Jak podważa wszystko co mówię … co mam wtedy zrobić?
Od Eksperta do Trenera
Zazwyczaj wtedy pojawia się obawa, a czasem sprzeciw.
Bo dochodzimy do tego że praca trenera to nie tylko przekazywanie wiedzy i rozwój umiejętności , treningi.. to też praca z postawami, wpływanie na postawy innych ludzi… a tego się naturalnieboimy. Często mamy sami przekonanie: „to za trudne aby zmieniać czyjeś przekonania..”
Bo jakbyśmy mieli to robić, to trzeba mieć chyba inny zestaw kompetencji niż ten co mam teraz jako ekspert.
Przechodzimy więc do najważniejszego pytania:
Jak przejść drogę od eksperta do trenera?
I tu sięgamy po najważniejsze narzędzie, które dla wielu uczestników staje się prawdziwym „Aha!”: A jest nim Cykl Kolba.
David Kolb opisał proces uczenia się dorosłych jako cztery etapy:
- Doświadczenie – coś się wydarza, próbuję
- Refleksja – zatrzymuję się i zastanawiam
- Wnioski – co z tego wynika dla mnie?
- Zastosowanie – jak mogę to wykorzystać?
To nie tylko model.. To fundament pracy trenerskiej. Ten model pokazuje, że wiedza to część procesu uczenia się… może wcale nie warto od niej zaczynać?
Ludzie uczą się wtedy, gdy coś ich poruszy, coś doświadczą, coś zobaczą i sami wyciągną wnioski.
I wtedy zaczyna się magia
Bo w sali gdzie się szkolimy na trenerów zaczynają się ćwiczenia. Uczestnicy wychodzą na środek przygotowani. W wyobraźni wszystko zadziałała perfekcyjnie. W ich przekonaniach też. Cieszą się e to co wymyślili, do czego się przygotowali jest świetne.. Gotowi na próbę stają przed grupą..
Ale kiedy stają twarzą w twarz z grupą… wszystko się rozjeżdża. Instrukcje nie do końca wyszły tak jak trzeba, pytania jakie zadajemy nie dają tych odpowiedzi których się spodziewaliśmy… I to jest często najważniejszy moment szkolenia.
Bo ja jako trener nie ratuję wtedy, nie wchodzę w środek. nie mówię: „Zrób to inaczej.”
Pozwalam popełniać błędy .. własne błędy na środku sali, przed innymi…. są najcenniejsze.
Dlaczego?
Bo to ten błąd uczy nas najwięcej. Bo ten błąd często wpływa właśnie na nasze przekonanie typu „przecież wystarczy powiedzieć, pokazać czy doradzić … „, to przekonanie, którego przed chwilą jeszcze broniliśmy kiedy przygotowaliśmy się z naszym ćwiczeniem .. a teraz jak doświadczamy i nie idzie to czujemy że to jednak nie działa.. widzimy dlaczego, analizujemy i mamy refleksje – a w nich własne momenty aha..
I nagle grupa zauważa że sama jest w cyklu Kolba… że to właśnie w tym momencie dzieje się proces uczenia.
Nie kiedy ja coś pokażę.
Nie kiedy przekażę wiedzę.
Tylko wtedy, gdy uczestnik sam odkryje, co działa a co nie działa…
Zmiana, która zostaje
Po takim dniu, kiedy uczestnicy realnie doświadczyli cyklu Kolba, ich postawa się zmienia. Zaczynają rozumieć, że uczenie innych to nie prezentowanie slajdów. To tworzenie przestrzeni. To towarzyszenie w procesie. To czasem czekanie w ciszy, aż ktoś sam zobaczy jak działa na innych to co robi.. Na koniec dnia słyszę:
„Zrobię to teraz zupełnie inaczej.”
A ja – znając życie – dodaję:
„Zrób chociaż jedną dziesiątą z tego, czego doświadczyłeś. To już będzie ogromna zmiana.”
Na koniec
Jeśli jesteś ekspertem i myślisz o tym, żeby dzielić się swoją wiedzą – pamiętaj:
- Wiedza to za mało.
- Ludzie uczą się wtedy, kiedy czują sens, mają przestrzeń i mogą coś sami odkryć.
Trener to nie nauczyciel.
Trener to projektant doświadczenia.
Do zobaczenia na sali szkoleniowej.
Z uważnością, zaufaniem i zgodą na niedoskonałość.
Chcesz dowiedzieć się więcej o tym, jak uczyć dorosłych? Polecam:
📕 Malcolm Knowles – „The Adult Learner”
📗 David Kolb – „Experiential Learning”
📘 Sharon Bowman – „Training from the Back of the Room”
A jeśli chcesz poćwiczyć i nauczyć się , jak przejść z roli eksperta do roli trenera – zapraszam do moich projektów…
